Igor Lipinski, Chopin i Fazioli – perfect match!

The following article written in Polish by Barbara Bilszta is a review of Igor Lipinski’s recital for the Chicago Chopin Society at the salon of Piano Forte Foundation that was published on October 25, 2013 in the Monitor Chicago.

Utalentowany pianista utwierdza nas w przekonaniu, że ma wiele do przekazania słuchaczom. Polska muzyka fortepianowa i Chopin, jakiego jeszcze nie słyszeliśmy – to, ujmując krótko, program pięknego recitalu zorganizowanego 19 października przez Chicago Chopin Society w salonie koncertowym firmy Fazioli w Chicago.

Miałam to szczęście, że byłam w gronie słuchaczy recitalu fortepianowego Igora Lipińskiego, który odbył się 19 października w salonie Fundacji PianoForte w Chicago. Zostaliśmy uraczeni prawdziwą artystyczną ucztą, na którą złożyło się wiele elementów: program, wykonanie, miejsce, czas. Z radością dzielę się z Państwem szczegółami tego wieczoru.

Igor Lipiński jest pianistą, który, mimo młodego wieku, dokonuje świadomych, przemyślanych wyborów, wynikających zarówno ze zdobytych w najlepszych uczelniach umiejętności i wiedzy, jak i z własnych poszukiwań artystycznych oraz doświadczeń wielu pokoleń wirtuozów fortepianu. Potrafi dzielić się swą wiedzą i robi to w sposób miły i bezpretensjonalny – bez cienia nonszalancji, nawiązując przy tym doskonały kontakt z publicznością – nie dla poklasku, ale dla ukierunkowania uwagi i ułatwienia aktywnego słuchania.

Gra Lipińskiego jest piękna: spontaniczna, ale nie bez kontroli, świeża, ale doskonale przygotowana, wrażliwa, naturalna, efektowna, a przy tym daleka od efekciarstwa, imponująca, lecz nie nastawiona na popis – po prostu: wspaniała!

Niespodzianką był program przygotowany przez pianistę. Pierwszą część koncertu wypełniły utwory polskich pianistów-kompozytorów, w jakimś stopniu związanych także z Ameryką. Utwory – trzeba podkreślić – niebanalne, ciekawe, warte prezentacji i poznania.

Usłyszeliśmy Ignacego Paderewskiego Nokturn op. 16 nr 4 B-dur w zestawieniu z Nokturnem op. 9 nr2 Es-dur Chopina, Teodora Leszetyckiego Arię op. 36 nr 4 B-dur, Leopolda Godowskiego„Alt Wien from Triakontameron”, nr.11, Zygmunta Stojowskiego„Chant D’Aour”, Ignacego  Friedmana „Mazurek g-moll” w zestawieniu z Mazurkami Chopina. Ta swoista lekcja uświadomiła nam, jak wiele jest mało znanych kart w historii muzyki polskiej i jak ważne jest poznanie i popularyzowanie dorobku naszych twórców. Igor Lipiński czyni to w sposób wzorowy.

Drugą część koncertu wypełniły 24 „Preludia” Fryderyka Chopina. Słyszeliśmy je kilka tygodni temu w wykonaniu tego samego pianisty podczas spektakli „Tańcząc Chopina” z udziałem grupy baletowej LA Dancers z Oregonu. Wówczas wykonywana na żywo muzyka musiała odpowiadać potrzebom baletu – Igor Lipiński dostosował tempa do potrzeb tancerzy, aby mogli wykonywać we właściwym czasie skoki, piruety, podniesienia itp. Podziwialiśmy wówczas nie tylko wspaniałą technikę w forsowanych niekiedy tempach, ale też elastyczność, umiejętność błyskawicznej adaptacji, zmiany interpretacji na inną, zawsze sensowną muzycznie.

Tym razem usłyszeliśmy te same „Preludia” w interpretacji własnej artysty. Pamiętać trzeba, że są one najczęściej wykonywane pojedynczo lub po kilka, przy czym stanowią wyzwanie każde z osobna – nawet te, które trwają zaledwie kilkadziesiąt sekund.  Grane jako cały cykl są bardzo ryzykowne i kuszące zarazem: mogą obnażyć niedoskonałości, ale też mogą potwierdzić artystyczne mistrzostwo pianisty. Igor Lipiński wykonał je jako muzyczną całość, z kilkoma niewielkimi, zaledwie kilkusekundowymi pauzami. W Preludiach różnorodność charakteru, budowy, czasu trwania, użytych środków przekłada się w najlepszych wykonaniach na bogactwo nastrojów, klimatów, ekspresji – i w rezultacie na całą gamę przeżyć słuchaczy: od radosnych po głęboko wzruszające, i poruszające w dramatycznych porywach. Taki właśnie metafizyczny seans podarował słuchaczom Igor Lipiński. Długa owacja na stojąco i bis, a potem gorąca wymiana wrażeń po koncercie świadczą o tym, że odczucia innych słuchaczy były podobne.

Jednym z głównych tematów pokoncertowych rozmów i dyskusji był fortepian Fazioli. Dodam, że choć słyszałam o marce, tego wieczoru miałam po raz pierwszy okazję sprawdzić na własne uszy krążące o niej legendy i przyznać muszę, że fortepian Fazioli brzmi zachwycająco. Skala możliwości tego instrumentu jest niezwykła: rozpiętość barw – od jasnych, słonecznych w górnych partiach, do ciemnych, aksamitnych, głębokich – w najniższych; klawiatura reagująca na muśnięcie palcem, wytrzymuje doskonale także gwałtowne lawiny dźwięków w potężnym fortissimo; selektywność, a jednocześnie wyrównane brzmienie – wszystko to daje pianiście nieograniczone możliwości. Potwierdził to Igor Lipiński po koncercie przyznając, że kilka razy zaryzykował ekstremalną dynamikę gry czując, jak instrument „rozumie” jego intencje – i za każdym razem fortepian sprawdził się. Oczywiście nie omieszkaliśmy obejrzeć egzemplarze Fazioli zgromadzone w obszernym salonie sprzedaży. Opowiem Państwu więcej za tydzień. Pasjonująca historia (…)

Leave a Reply